Hoop Tracker. Zegarek, który pomoże poprawnie rzucić do kosza!

Koszykówka... Od lat kojarzona ze złem w czystej postaci. Nietrudno się domyślić, że nie należałem do jej miłośników. Jednak jak to w szkole bywa, od czasu do czasu wypadało zagrać i porzucać trochę do górnej obręczy.

kickstarter.com

W moim przypadku problemem był nie sam rzut, tylko trafienie, zaliczenie czy jakkolwiek się to zwało. Być może jest to wina trenera, który niezbyt umiejętnie przekazał mi wiedzę o tym, jak rzucać piłką, a być może był to zwykły brak umiejętności. Bez względu na odpowiedź wierzę, że udałoby mi się to po pewnym czasie wypracować.

Niestety, moja edukacja dobiegła już końca, więc szkolny wuefista nie będzie mógł mi już pomóc. Szkoda. Nie znalazłem też chęci do ćwiczeń rzutów osobistych, mimo że boisko znajduje się zaledwie 5 minut drogi od mojego domu. Ostatnio kolega (poniekąd lubujący się w koszu) powiedział mi, że jest dla mnie nadzieja, podsuwając link do gadżetu o nazwie Hoop Tracker.

Nowe możliwości


Nigdy nie przypuszczałem, że naręczne zegarki będą zdolne do czegoś więcej niż podania właściwego czasu, liczby spalonych kalorii, ciśnienia czy przebytej drogi. W zasadzie sam nie liczyłem na nic więcej, bo nie należę do osób przesadnie dbających o siebie pod względem fizycznym. Hoop Tracker zrewidował moje dotychczasowe poglądy odnośnie do gadżetów sportowych.

Urządzenie wydaje się rasowym wsparciem nie tylko dla amatora (choć dla niego w szczególności), ale też dla profesjonalisty. Jego podstawową funkcją nie jest więc sprawdzenie aktualnego czasu, choć i taka się znalazła. Ma ono zapewnić wzrost umiejętności poprzez analizę boiskowych poczynań.

Za pomocą przygotowanej aplikacji można sprawdzić celność rzutów, a także aktualną formę. Do pełnej pracy Hoop Tracker wymaga zainstalowania specjalnego czujnika koło obręczy kosza.

Producent twierdzi, że zegarek ma zapewnić 7 godzin ciągłej pracy, co jak na urządzenie zbierające dane jest dość marnym wynikiem. Nie można jednak zapominać, że Hoop Tracker ma ekran, który — jakkolwiek by patrzeć — jest elementem prądożernym.


Wspomniany wcześniej czujnik posłuży do analizy każdego rzutu, także tych nietrafionych. Niestety, ani urządzenie, ani czujnik nie są idealne, dlatego też nie wszystkie rzuty (nietrafione) zostaną uwzględnione w statystykach. Liczę na to, że producent wyeliminuje tę niedogodność, zwiększając czułość zarówno urządzenia, jak i czujnika.

Zobacz również: Asus VivoBook S200

Co ciekawe, gadżet pozwala na bezprzewodowy kontakt z koszem na odległość około 14 metrów, co jest wystarczające. Zazwyczaj rzuty będą wykonywane z bliższej odległości, choć miło, że producent pomyślał także o osobach z dłuższym zamachem. Zresztą zobaczcie sami.

Skuteczne?

Oprogramowanie zegarka oprócz zgrabnie wkomponowanego analizatora pozwoli na skorzystanie z różnorakich programów treningowych, które mają mobilizować nas do dalszej, cięższej pracy. Poprawa naszych umiejętności czy stylu, w jakim rzucamy, będzie adekwatna do tego, jak zastosujemy się do rad wydawanych przez urządzenie. Autorzy zadbali więc o to, by koszykarz amator się nie znudził.


Hoop Tracker dzięki swoim możliwościom przekonał mnie, że sportowy gadżet w postaci zegarka nie musi jedynie pokazywać podstawowych informacji na temat treningu. Może analizować sposób, w jaki rzucamy, wystawiać odpowiednią notkę i motywować do dalszej pracy.

Mimo wszystko nie jest to urządzenie dla mnie, ponieważ nie lubię koszykówki i żaden gadżet tego nie zmieni. Mówią, że na starość zmienia się wszystko. Szczerze? Chciałbym się o tym przekonać na własnej skórze, tymczasem liczę na Wasze zdanie na temat Hoop Tracker'a.

Projekt można wspomóc na stronie Kickstartera, na której urządzenie wyceniono na 99 dolarów. Producent zapowiada, że finalna wersja będzie dużo droższa: prawdopodobnie będzie kosztować 199 dolarów.

Jeżeli więc chcecie zainwestować w poprawę własnych umiejętności, to radzę zrobić to teraz, póki cena jest atrakcyjna.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Windows XP umiera? Wreszcie! Porton Man. Brytyjskie ministerstwo obrony zamawia humanoidalne maszyny Body Dryer - ręczniki do kosza Trudno jest być technologicznym patriotą SmartMio – zastąp miesięczny karnet na siłownię Co potrafi Smart TV? Parkingi, kina, gabinety lekarskie. Technologia w praktyce – utrudnia, a nie ułatwia Wi-Fi dociera na stadiony. Szok, że dopiero teraz SteelSeries 9H - wszystko, czego pragną (nie tylko gracze) [test] Co zacznie trzecią rewolucję? Phone Finder - jeden przycisk i telefon odnaleziony Pizza Hut prezentuje rewolucyjny sposób zamawiania pizzy Wózek inwalidzki sterowany myślami. Powstaje w Polsce! USB 3.1 Typ-C: koniec wstecznej zgodności. Co dostaniemy w zamian? Sensory Fiction. Będziemy czuć to, co bohater książki. Ale przestaniemy myśleć? Elektronika do ubierania to tylko zabawki. Po paru miesiącach rzucamy je w kąt Seed Smartphone - jedno urządzenie, wiele możliwości ExtendaPic - i selfie wreszcie jest wygodne I tak cię w końcu dopadną Aero 2 od teraz z kodami CAPTCHA. Utrudnienie? A może jednak walka z pijawkami? Koniec pewnej epoki w Aero2. Na dostawcę sypią się gromy!